[SUBS]RANK
VIDEOS / SANAH / UHZO0TOC5TK

sanah, Sobel - Dwoje ludzieńków (B. Leśmian)

sanah SANAH · OCT 12, 2025 · 4:30 · MUSIC

This YouTube video has 14 272 040 views, 77 409 likes, 2 341 comments and was published Oct 12, 2025 on sanah. That is 5.4x the channel's average views.

Description

Muzyka: sanah, Thomas Leithead-Docherty Słowa: Bolesław Leśmian Produkcja: Tom Martin Miks, mastering: Millennium Mixing Scenariusz: Zuzanna Irena Grabowska, Alan Kępski Reżyseria: Alan Kępski Ujecia Lotnicze: Pilot: Paweł Sudoł Współpraca: Filip Jurzyk Gaffer: Damian Maleszewski Spark: Dominik Wrzos Konsola: Hubert Brzostek Stylizacje (sanah): Katarzyna Sawnor Charakteryzacja (sanah): Weronika Wróblewska Rekwizyty: Klaudyna Moskal Efekty specjalne: FXB Koordynacja: Janusz Bykowski, Jacek Bykowski Lokacje: Jacek Sadokierski Kierownik produkcji: Nina Krol Fotosy: Monika Sadłos Dyżur: Premium Film Daniel Stępiński Dyżurni: Łukasz Zygmunt, Krzysiek Miętus Post producer: Jakub Pięta Post supervisor: Jędrzej Sosnowik P+C 2025 Magic Records Publishing: Magic Guesstimate sanah Publishing (MGS Publishing) Management: Active Rights Management / m.kaminska@magicrecords.pl Project manager: Magic Records / e.pietka@magicrecords.pl Koncerty: booking@magicrecords.pl IG: https://www.instagram.com/sanahmusic/ FB: https://www.facebook.com/sanahmusic/ Tekst: Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie, O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie. Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania. Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy, A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny. A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie, Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie! Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie, I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie! Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą, Ale miłość umarła, już miłości nie było. I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga, By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga. Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata, By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata. Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie, Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie. I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu, Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu. Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie, I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie! Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą, Ale miłość umarła, już miłości nie było. I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga, By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga. Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata, By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.